Wielokrotnie w mojej praktyce pojawiały się przesłanki, że energia działa na każdym poziomie i w każdej sytuacji. Nie tylko na poziomie komórki, ale wręcz jej DNA. Już w 1994 roku Pani Iwona de Roy – naukowiec, genetyk – próbowała to wyjaśnić w programie Andrzeja Woyciechowskiego „Na każdy temat”.https://recektorelecza.pl/video/program-w-kwietniu-2014/
W 2005 roku próbowałem zainteresować tą sprawą szersze gremium podczas IX-go Kongresu Stowarzyszenia Rodziców i Opiekunów dzieci z Zespołem Downa. Oto fragment mojego wystąpienia. „Zależy mi na tym, byście Państwo wzięli pod uwagę fakt, że od lat współpracuję z lekarzami. To wielki komfort psychiczny dla chorego i jego rodziny, a także niezależny sprawdzian moich możliwości terapeutycznych. Przez wiele lat współpracowałem ściśle z dr n. med. Andrzejem oraz dr n. med. Andrzejem Karpińskim. Konsultacje moich obserwacji z ginekologiem – onkologiem dr n. med. Jackiem Tulimowskim uchroniły wiele kobiet przed poważnymi zabiegami chirurgicznymi. Po spektakularnym sukcesie w Poznaniu, prof. dr n. med. Marek Spaczyński zaproponował mi opiekę nad swoimi pacjentami.

Dr n. med. Stefan Trzos, współpracownik prof. Religi, specjalista od regulacji funkcji wegetatywnych ustroju, których zaburzenia leżą u podstaw wielu patologii, stwierdził po wielu badaniach, że moje działanie energetyczne pobudziło nie tylko nerw sympatyczny (układ wspólczulny) ale, co nie jest już takie proste, także nerw parasympatyczny (układ przywspółczulny), uznawany za nerw życia. Poprzez lepsze jego ukrwienie i utlenowanie zapewnione są prawidłowe procesy metaboliczne we wszystkich częściach układu nerwowego. Wpływa to w sposób bezpośredni na zakończenia nerwowe znajdujące się w tych tkankach, stymulując przewodnictwo nerwowe. Wpływa także na nerwy rdzeniowe i sploty nerwowe.
W latach 1990 – 92 spotykałem się z prof. Jeremim Czaplickim w jego instytucie w Sosnowcu. Bardzo mnie zaskoczył swoją otwartością. Zajmowaliśmy się tym samym dzieckiem z zespołem Downa. Kiedy spotkaliśmy się ponownie, pan prof. zapytał mnie: czy interesuje mnie podzielenie się sukcesem po 50%. To był pierwszy udokumentowany fakt wspólnego działania i wiem, że w przypadku tego dziecka choroba cofnęła się całkowicie.
Niematerialne ciało człowieka rządzi się odmiennymi prawami. Trzeba usunąć przyczynę, by usunąć skutek. Wszystko jest ze sobą ściśle powiązane. Z punktu widzenia energii, każda dolegliwość jest takim samym zaburzeniem w niematerialnym planie, zatem każdą tak samo się usuwa. Czas powracania do zdrowia zależy jedynie od ilości problemów, zaawansowania choroby i zdolności organizmu do zatrzymania i spożytkowania podanej energii. Ta zaś zależna jest od wielu zewnętrznych czynników.
Podejmując działanie staram się odnaleźć wszystkie przyczyny, wskazać wszelkie czynniki mające niekorzystny wpływ. Wykluczenie tych czynników przyspiesza efekty terapii.
Zespół Downa jest określonym schorzeniem, są przypadki lżejsze i cięższe, ale przyczyna podstawowa tej dolegliwości jest jedna. Przyczyn dodatkowych, często pogłębiających problem jest wiele. Dlatego każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie.
Wielokrotnie obserwowałem znaczny postęp w mojej pracy z chorymi z Zespołem Downa, zarówno w sferze fizycznej jak i psychicznej chorego. Na czym on polegał? W sferze psychicznej na polepszeniu kontaktów z otoczeniem, wzmocnieniu samodyscypliny, zlikwidowaniu przypadków agresji, sprawniejszym wykonywaniu poleceń rodziców.
W ciele fizycznym, na znacznej poprawie funkcjonowania układu krwionośnego, polepszeniu ukrwienia poszczególnych układów i narządów, ich regulacji i regeneracji, aż po eliminację wad serca. Wiadomo, że właściwa praca układu krwionośnego, to lepsza praca całego organizmu, lepszy dopływ tlenu do mózgu, redukcja toksyn, sprawna przemiana materii. O uruchomieniu nerwu parasympatycznego mówiłem na początku.
Jednak najważniejsze w działaniu energetycznym jest likwidowanie zakłóceń nazywanych przeze mnie punktami biologicznie czynnymi. Takie zakłócenia występują u każdego człowieka, są powodowane oprócz genetyki, także niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Likwidacja tych zakłóceń, przywraca równowagę, powoduje, że nie trzeba zużywać nagromadzonej energii na walkę z dziesiątkami drobnych problemów- wzmacnia się odporność organizmu.
Jednoznaczna odpowiedź na pytanie – co może bioterapia w przypadku tej choroby jest niemożliwa. Nigdy nie podjęto poważnych badań w tym zakresie. Bardzo chętnie podjąłbym stałą współpracę z lekarzami, a wtedy przez systematyczną obserwację można by określić zakres możliwości bioenergoterapii w tej dziedzinie.
Mam bardzo dobry kontakt z dziećmi, słuchają mnie i akceptują. Mam zadziwiające mnie samego przypadki urodzenia zdrowych dzieci mimo zdiagnozowania trisomii w badaniach prenatalnych. Ponad 30 letnia praktyka pozwala mi twierdzić, że niemożliwe jest możliwe. Wiele zależy od nas samych, od nastawienia, motywacji, a także od naszej cierpliwości i konsekwencji.”
W 2015 roku, dzięki uprzejmości i odwadze pani Moniki, bo trudno jest mówić o sobie, ale to pozwala innym żyć i mieć nadzieję, uzyskałem kolejny niezbity dowód, że działanie energii na poziomie genetycznym jest możliwe.
https://recektorelecza.pl/video/program-w-pazdzierniku-2016/

