Historia Pani Zosi

To było spotkanie ogólne w Rybniku, w 1991 roku. Mnóstwo ludzi i napierający na mnie po zakończeniu tłum. Podpisywałem książkę. W pewnym momencie jedna Pani podsunęła mi do podpisu jakąś karteczkę, z rozpędu i na niej złożyłem swój autograf.

Co się naprawdę wydarzyło dowiedziałem się po kilu miesiącach.

Ta karteczka była skierowaniem do szpitala onkologicznego na zabieg usunięcia piersi.

Pani Zosia nigdy takiego zabiegu nie miała, ponieważ już po dwóch tygodniach podczas konsultacji medycznej okazało się, że guzy znikły.